UWAGA!
W OPOWIADANIU MOGĄ POJAWIĆ SIĘ TREŚCI DLA DOROSŁYCH.
ALKOHOL, SEKS, NARKOTYKI, WULGARYZMY, PRZEMOC
Założyła maskę obojętności i chciała jak najszybciej wyjść z firmy. Niestety,
natknęła się na firmowego projektanta.
- Urszulo – powiedziała z uśmiechem. – Nawet nie wiesz jak
miło cię widzieć. Jesteś jak słońce w pochmurny dzień, jak śpiew ptaków o poranku.
- Witaj Pshemko, ciebie również miło widzieć - Powiedziała tonem wyprutym z emocji i spojrzała na niego nieobecnym wzrokiem. Mistrz chwycił
ją pod rękę i pociągnął ją w stronę swojej pracowni.
- Chodźmy do mojej świątyni spokoju, napijemy się
czekoladki – w duchu modliła się, żeby nie spotkać Dobrzańskiego. Nie chciała
go widzieć. Już nigdy więcej.
- Chcę ci uszyć suknię w podziękowaniu za uratowanie naszego
prezesa – powiedział, gdy weszli do jego pracowni. - Gdyby nie ty, zginęlibyśmy marnie pod rządami tego włoskiego matoła.
- Pshemko, bardzo ci dziękuję, ale ja nie będę mogła tego
przyjąć – mistrz pokręcił przecząco głową. - To zbyt drogi prezent. Ja wiem ile kosztują twoje suknie.
- Urszula przyjmie tę suknię – odpowiedział despotycznie, tupiąc nogą jak małe dziecko. –
Chyba, że Urszula chce mnie obrazić? – Powiedział patrząc na nią podejrzliwie. Spuściła
głowę.
- Nie chcę – szepnęła cicho.
- Świetnie – klasnął w dłonie. – Urszula stanie tutaj – wskazał dłonią na wybieg. – Izabello, - zwrócił się do głównej krawcowej –
niech Izabella spisze wymiary. – Gdy to zrobiła, mistrz podszedł do niej i przyjrzał
się jej krytycznie. Podciągnął jej spódnicę do góry. Ula szybko wyrwała mu z
dłoni materiał. – Co Urszula robi? – Zapytał zaskoczony jej zachowaniem.
- Mistrzu, - powiedziała ledwo hamując łzy – myślę, że suknia
powinna być dłuższa.
- Co też Urszula opowiada, to ja jestem projektantem – powiedział lekko oburzony. – Z takim nastawieniem, to Urszula nigdy nie
znajdzie faceta. – Tego było już za wiele. Rozpłakała się.
- Przepraszam – szepnęła zbiegając z wybiegu i kierując się
w stronę wyjścia. Chciała, aby ten dzień skończył się jak najszybciej. Miała
już dosyć. Całe jej życie znów lego w gruzach. Miała wrażenie, że jej życie
wychodzi na prostą, a wjechało na rondo dwupasmowe.
- Witaj piękna Heleno – powiedział pochylając się nad jej biurkiem.
- Chyba coś ci się pomyliło. – Powiedziała podnosząc wzrok
znad klawiatury. – Mam na imię Violetta.
- Wiem, Helena to była taka piękna kobieta – widząc jej
minę, zrezygnował z tłumaczenia. – Zresztą, nieważne – machnął ręką.
- Chciałeś coś? – Zapytała niezbyt przyjemnym tonem.
- Tak sobie pomyślałem, - podrapał się po głowie – czy nie
poszłabyś ze mną do kina? – Wyciągnął z wewnętrznej kieszeni marynarki, dwa
bilety. Spojrzała na nie pożądliwie wielkimi oczyma, by za chwilę zrewidować
swoje stanowisko.
- Chcesz mnie wykorzystać? – Zapytała podejrzliwie, przeszywając
go wzrokiem.
- Nie chcę – odpowiedział patrząc jej głęboko w oczy. –
Bardzo mi się podobasz i chciałbym zaprosić cię na – zająknął się – na randkę.
Po tej aferze z Markiem, odechciało mi się klubów i tych wszystkich panienek. –
Zaśmiał się – może się starzeję, ale chyba potrzebuję stałej partnerki.
- To o której mam być gotowa? – Zapytała wyraźnie zadowolona
z jego propozycji. Olszański bardzo jej się podobał, ale odpychały ją jego
ciągoty do kobiet. Nie chciała wyładować
jego łóżku jako jednorazowa przygoda.
- O osiemnastej – odpowiedział zadowolony. Spojrzała na
zegarek.
- O matulu! – Krzyknęła. – Już dwunasta! Muszę się szykować – zabrała z biurka torebkę i biegiem, mimo wysokich obcasów, ruszyła do
wyjścia.
- Przyjadę po ciebie! – Krzyknął za nią.
- Renata – zwróciła się do recepcjonistki, wchodząc do
kancelarii następnego dnia – chcę pogadać. – Kobieta spojrzała na nią z troską.
- Wyślę tylko ten fax i już do ciebie idę – odpowiedziała.
– To co się dzieje? – Zapytała zajmując miejsce w fotelu naprzeciw jej biurka. Ula
rozglądała się nieobecnym wzrokiem po gabinecie, próbując ułożyć sobie w głowie
to, co chce powiedzieć swojej koleżance. Na początku, chciała wygadać się
Violetcie, ale wiedziała, że panna Kubasińska nie potrafi utrzymać języka za zębami, więc porzuciła ten pomysł. Po chwili zaczęła mówić.
- Wyobraź sobie, że jest dwoje ludzi – mówiła bawiąc
się pierścionkiem na palcu – on piękny, męski, a ona brzydka. Dziewczyna
zakochuje się w nim. On mówi jej, że zależy mu na niej. Zaczyna się romans. – Opowiadała,
czując gulę w gardle. – Po kilku tygodniach, dziewczyna dowiaduje się, że to
wszystko było jednym wielkim kłamstwem. On nic do niej nie czuje, a sypiał z nią tylko dlatego,
żeby zaspokoić swoje potrzeby – gdy zakończyła swoją wypowiedź, podniosła na
nią wzrok. – Co ona powinna teraz zrobić, skoro ona wciąż go kocha?
- Mówisz o sobie i Dobrzańskim? – Bardziej stwierdziła niż zapytała.
Przytaknęła delikatnym ruchem głowy. – Powinnam była cię ostrzec – wyrzucała sobie
blondynka. – Marek to pies na baby. Jest znany z licznych romansów. Rozkochuje
dziewczyny, a gdy sprawią mu przyjemność – spojrzała na nią sugestywnie –
pozbywa się ich jak śmieci.
- Czyli jestem śmieciem – wtrąciła i roześmiała się ironicznie z samej siebie. – Jak ja w ogóle mogłam
wierzyć, że on mnie kocha, że będziemy razem – mówiła kręcąc głową z
dezaprobatą. – Jestem naiwną idiotka. Pani adwokat, a dała się podejść jak dziecko - pluła sobie w brodę.
- Ula, - powiedziała łagodnie – nie jesteś ani śmieciem, ani
naiwną idiotką. Osoba zakochana nie potrafi wszystkiego na zimno kalkulować.
Nie widzi niepokojących sygnałów – uśmiechnęła się do niej pokrzepiająco. – A wracając
do twojego pytania, myślę, że powinnaś o nim zapomnieć. Nie możesz zamykać się
na nowe znajomości. Nawet jeśli miałby być to przelotny romans, to może on pozwoli
zapomnieć ci o tym zwyrodnialcu.
Starała się o nim nie myśleć, ale to było bardzo trudne.
Kilka dni później dostała przelew, który opiewał na niebotycznie wysoką sumę.
Poszła to wyjaśnić do swojego przełożonego, ale on uspokoił ją i wytłumaczył,
że jest to premia od państwa Dobrzańskich za wyciągnięcie ich syna z aresztu i
dowiedzenie jego niewinności. Wpadła na pomysł, aby zmienić swój wygląd. Miała
wystarczającą ilość gotówki i w końcu mogła sobie na to pozwolić. Nie chciała
robić tego dla Dobrzańskiego, jak jeszcze niedawno myślała, ale dla siebie.
Chciała się poczuć pełnowartościową kobietą, za którą będą oglądali się
mężczyźni. Nie chciała stać już w cieniu. Teraz nadszedł jej czas. Koniec z naiwną
Ulką, koniec z Dobrzańskim i koniec z bylejakością. Niewiele myśląc, chwyciła
swój telefon i wybrała numer do Pshemko. Odebrał po chwili.
- Witaj Urszulo – przywitał się radośnie. – Bardzo się cieszę,
że dzwonisz. Mam nadzieję, że nie gniewasz się na mnie za ten incydent? –
Zapytał niepewnie.
- Cześć Pshemko – powiedziała równie radośnie. –
Oczywiście, że się nie gniewam, miałam po prostu gorszy dzień. – Nie chciała
wdawać się w szczegóły. – Dzwonię do ciebie, bo mam pewną prośbę.
- Dla ciebie wszystko – odpowiedział kurtuazyjnie.
- Chciałabym zmienić swój wygląd – odpowiedziała speszona, jakby wstydziła się swojego pomysłu. –
Proponowałeś mi to, ale odmówiłam. Teraz jednak zdecydowałam się.
- Bardzo się cieszę,
że zmieniłaś zdanie – odpowiedział uradowany. – Jesteś piękna kobietą, ale twoja uroda ukryta jest pod stertą tych
niemodnych ubrań. – Uśmiechnęła się promiennie słysząc słowa projektanta.
Pierwszym punktem był ortodonta, który uwolnił jej uzębienie
od szpecącego aparatu. Była bardzo zadowolona z efektu. Zęby były proste i nieskazitelnie
białe. Po wizycie, spotkała się z
Pshemko i Violettą przed salonem fryzjerskim. Skróciła włosy i ufarbowała je na
miedziany kolor. Początkowo była pesymistycznie nastawiona do tego koloru, ale
efekt był imponujący. Po wizycie w salonie fryzjerskim, poszli do optyka, gdzie
Ula zakpiła soczewki kontaktowe. Ostatnim punktem były zakupy. Wymieniła całą
garderobę.
Muskał usta jednej z modelek, to był jego pierwszy raz od
wyjścia z aresztu. Wracał do starego życia. Szybko pozbawił ją ubrań i położył
na biurku. Sam również zdjął z siebie garnitur i w samych bokserkach, dołączył
do kochanki, aby oddać się cielesnym uciechom...
Przerywasz w takim momencie, jesteś bez serca ! Nasz ulubiony bzykacz oblatywacz wraca do starych nawyków, jakie to modelki są głupie dla kariery rozkładają nogi gdzie się da biurko, kanapa i inne miejsca. Ula modelką nie jest, ale też dała się nabrać i koleżanka ma rację zakochana kobieta traci samokontrolę i jest zbyt ufna.Czekam na cierpienie Dobrzańskiego, ale dokop mu tak fest , wiesz żeby porządnie cierpiał s........l jeden, pozdrawiam B.
OdpowiedzUsuńJak widać, więzienie niczego Marka nie nauczyło. Nie zdało egzaminu, a w nim nie ma ani krzty pokory... Ulka straciła dla niego głowę, ale będzie teraz twardo stąpać po ziemi.
UsuńPozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz, UiM
Bardzo zgrabnie wplecione dialogi i sytuacje serialowe we własny tekst. Myślę, że Ula zaczyna powoli dojrzewać do odwetu na Marku. Nie sądzę, żeby była mściwa, bo pewnie tak nie jest, ale zobaczyć jego minę kiedy dokonało się takiej spektakularnej przemiany, to naprawdę bezcenne. Dobrzański powinien cierpieć a przez to dostać solidną nauczkę za lekceważący i wręcz przedmiotowy stosunek do kobiet. Za wykorzystywanie ich naiwności z niskich pobudek zaspokojenia własnej chuci. Powinien cierpieć tak jak w serialu, a może nawet bardziej, bo w stosunku do Uli okazał się cynicznym draniem mającym gdzieś jej uczucia. Podobnie jak "B" na to właśnie czekam. Zemsta bywa słodka, więc daj Markowi popalić tak, żeby długo nie mógł się pozbierać.
OdpowiedzUsuńRozdział mistrzowski. Pozdrawiam. :)
Ula na pewno będzie butnie do Marka nastawiona. Zakpił z niej i z jej uczuć, a tego nie można od tak wybaczyć. Dla Marka, te niskie pobudki to najważniejsze cele w życiu ;) Pozdrawiam, UiM
UsuńNo więc tak, opowiadanie fajne, już jestem ciekawa jak zareaguje Marek. :) Znalazłam twojego bloga dwa dni i przeczytałam wszystkiego opowiadania. Niektóre bardziej mi się podobały niektóre mniej. A miniaturki też były świetne. ;) W niektórych twoich opowiadaniach czy miniaturkach prawie całkiem odbiegłaś od serialu i to mi się podobało. ;) Ale z drugiej strony dobrze że czasem jest tak jak w serialu a dopiero potem zmieniasz. Trochę chaotyczny komentarz no ale trudno.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;*
Na pewno będę tu często zaglądała. ;)
Bardzo się cieszę, że Ci się podoba :) Mi szczególnie te pierwsze się nie podobają. Niektórzy wolą coś podobnego do serialu, a inni nowe historie. Bardzo mnie to cieszy, pozdrawiam serdecznie, UiM
UsuńZawsze wciągam się w te opowiadania i gdy jest koniec to myślę, że tak szybko się skończył rozdział . Później okazuje się, że tak dużo przeczytałam. W serialu Ula nie była chętna do zmiany wyglądu. Tutaj sama doszła do wniosku, że powinna coś zmienić w swoim wyglądzie. I na koniec Marek. No nie ma chłopak litości. Musi każdą panienke przelecieć. Nie ważną czy ładna czy nie. Tylko, aby jego potrzeby były spełnione.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Ta zmiana wyglądu, to trochę taki odwet na Marku. Podświadomie, chce mu pokazać co stracił. Pozdrawiam, UiM
UsuńBrak mi słów po prostu. Rozdział super. Chodzi o postawę Marka. Jestem tu takim bydlakiem ,poje****** ,że wolę się nie wypowiadać. Bardzo dobrze ,że Ula postanowiła zmienić wygląd. Niech wyjedzie ,zakocha się i jest szczęśliwa. Chociaż wiem ,że wcale tak nie będzie bo jest beznadziejnie zakochana w łajdaku ,który posuwa ,każdą ,która rozłoży przed nim nogi. Nie wiem co musiałoby się stać aby się opamiętał i wreszcie był normalny. Nie mam pojęcia. Mam nadzieję ,że ona nie wpadła. Bo to byłaby katastrofa. Najgorsze co może ją spotkać to właśnie ciąża z Dobrzańskim. Jednak jestem pewna ,że właśnie tak będzie. Ciekawe jaka będzie jego reakcja gdy zobaczy ją odmienioną. I nie wiem czy Ula będzie mu w stanie wybaczyć jeśli się kiedyś zmieni. Inna na jej miejscu planowała by zemstę albo wyjechałaby aby o wszystkim zapomnieć i więcej go nie oglądać. Mam nadzieję ,że będzie skazany na bardzo dłuuuugie katuszę . I tak łatwo się nie podniesie. Niech cierpi . Niech zobaczy jak to jest. Niektórzy się nie zmieniają. Czekam na cd. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńAle jedziecie po Marku, a to taki dobry chłopiec :) Chyba już w następnej części dowiesz się, dlaczego się opamięta :) Jak o tym pomyślę to śmiać mi się chce :) Pozdrawiam, UiM
UsuńKońcówka interesująca. Tak jakby to co ma nastąpić nie nastąpiło. Może ktoś wpadnie albo nie będzie mógł i nici z cielesnych uciech. Zemsta powinna byś słodka. Może taka jak w OCH KAROL Ula zbierze jego kochanki i to one będą zabawiały się z nim.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam miło.
Nie oglądałam Och Karol, ale mogę Ci powiedzieć, że Ula nie będzie zniżać się do poziomu innych kochanek Marka, ma swoją godność.
UsuńPozdrawiam, UiM :D
Kiedy kolejna część? Codziennie zaglądam po kilka razy nie mogąc się doczekać ;)
OdpowiedzUsuńNajpierw pojawi się część "Siła marzeń" - Andzioka, a jeszcze w tym tygodniu, opublikuję swoją notkę.
UsuńBardzo mnie cieszy Twoje zainteresowanie :)
Pozdrawiam serdecznie, UiM