Zapraszam do udziału w ankiecie! Andziok :)
Siedziała obok łóżka szpitalnego i patrzyła
cały czas na jego twarz. Modliła się, aby się wybudził. Był osobą, którą
kochała i za wszelką cenę nie chciała go stracić. To czekanie dobijało ją.
Czuła, że musi przy nim czuwać. W ogóle nie spała. Znakiem tego były ogromne
sińce pod oczami i wypompowana z sił postawa. Trzymała go za rękę i powtarzała:
Marek, wyjdziesz z tego. Będziesz żyć, ze
mną! Zmęczenie nie pytało się jej o zdanie. Kilkanaście nieprzespanych
godzin dawało się we znaki. Czuła, że powieki samoistnie zasłaniają błękit jej
oczu. Zasnęła.
Miała sen. Siedziała nad brzegiem morza,
szczęśliwa i radosna, jednak nie wiedziała co jest powodem jej wesołości.
Patrząc na horyzont, na którym roztaczały się granatowe fale z śnieżnobiałą
pianą zastanawiała się, dlaczego jest szczęśliwa. Odpowiedź zmaterializowała
się i przyszła szybko. Odwróciła lekko głowę w bok i ujrzała wysokiego,
przystojnego bruneta z uroczą dziewczynką na ramionach. Zrozumiała. Była
szczęśliwa, ponieważ miała kochającego męża i córeczkę. Jej obiekt westchnień
od lat stał się jej mężem i tworzyli naprawdę udany związek. Oprócz tego Marek
Dobrzański uszczęśliwił swoją żonę jeszcze bardziej, dając jej dziecko. Monia
była dla nich wszystkim. Uśmiechnęła się zalotnie do Marka, a on zauważając to,
odwzajemnił grymas. Podszedł do niej i skradł jej całusa. Jednak obraz zaczął
się zamazywać. Dwie postaci gdzieś znikały i pojawiały się znowu. Próbowała
szukać ich wzrokiem, jednak nadaremnie. Nagle poczuła delikatne szarpnięcie.
Popatrzyła za siebie. Nikogo nie było. Miała obawy, że zwariowała. Znowu to
poczuła i w tym momencie całkowicie zerwała z tym światem. Rozbudzona i
przerażona tym snem nie mogła dojść do siebie. Uzmysłowiła sobie, że coś jest
nie tak. Obudziła się, już nie śniła a dalej czuła lekkie szarpanie za rękę.
Przetarła oczy i spojrzała na twarz Marka. On patrzył na nią i delikatnie się
uśmiechał. Wtedy do niej dotarło: Obudził
się!- tylko tyle brzmiało w jej głowie. W jednej chwili uśmiech
rozpromienił jej twarz.
-Cieszę się, że jesteś- mówił wolno,
ochrypłym głosem.
- Cieszę się, że się obudziłeś- odpowiedziała
mu w tym samym momencie.
- Chciałbym ci wszystko wyjaśnić.
- Ja wiem, Marek, wszystko wiem.
- Ale wysłuchaj mnie-przerwał jej- chcę ci to
sam wytłumaczyć.
- Dobrze- odpuściła.
- To prawda, na samym początku cały nasz
związek był jedną, wielką intrygą. Zawsze byłaś moją przyjaciółką i nie byłem w
stanie wyobrazić sobie czegoś więcej- spuścił wzrok- Ale kiedy wyjechaliśmy do
Krakowa, poznałem cię jeszcze bliżej. Wtedy zrozumiałem, że mogę stworzyć z
tobą związek. Powoli się zakochiwałem- przerwał na chwilę, widząc łzy w oczach
Uli- błagam cię, nie płacz. Nie mogę znieść tego widoku- lekko otrząsnęła się-
ten niezawodny zestaw prezentów podrzucił mi Sebastian, ale jak widać on też
zrozumiał swój błąd. Potem namawiał mnie, żebym z tobą porozmawiał, ale wtedy
straciłem nadzieję. Zastanawiam się, jak dowiedziałaś się o wszystkim.
- Maciek usłyszał twoją rozmowę z Pauliną.
Staliście na korytarzu i mówiliście o mnie- odezwała się po chwili.
- Ja wtedy powiedziałem jej, że cię kocham.
Wtedy się rozstaliśmy. Maciek widocznie nie usłyszał kocówki. Mimo wszystko,
mimo tego początku teraz wiem na 100 %, że cię kocham.
- Kocham cię, Marek- odwzajemniła wyznanie.
Byli małżeństwem od pięciu lat. Dobrze się
rozumieli. Nigdy nie mieli poważnej kłótni. Jeśli już, to przekomarzali się o
rodzaj chleba, który mieli kupić, albo którą konfiturę lepiej użyć do
naleśników. Spełniali się oboje w małżeństwie. Spełnił się także sen Uli.
Urodziła im się śliczna córeczka. Nazwali
ją Monika.
Krzątała się po kuchni i przygotowywała
śniadanie. Postawiła na ulubione danie Moniki, czyli jajecznicę z szynką.
Zapach potrawy przygnał do jadalni Marka. Szedł powoli i ospale, ziewając.
Odwróciła się do męża i uśmiechnęła się. Uroczo wyglądał w pomierzwionych
włosach. Podrapał się po karku i powoli
zaczął się przybliżać do Uli. Objął ją w pasie i czule pocałował. Po chwili
usłyszeli kroki dziewczynki. Przywitała się uśmiechem i zasiadła przy stole.
Ula patrząc na swoją rodzinę poczuła się naprawdę szczęśliwa. Jej marzenie się spełniło.

KONIEC!!!